NIE POJAWIĄ SIĘ KOLEJNE ROZDZIAŁY OPOWIADANIA!
Dlaczego?
Otóż, Amber (autorka opowiadania 27 dates) skończyła pisać opowiadanie, zostawiając je nieskończone, na 7 rozdziałach.
Początkowo chciałam przetłumaczyć pozostałe rozdziały, aczkolwiek opowiadanie zostało usunięte ze strony, na której było publikowane, nie mam już takiej możliwości. Amber usunęła także swoje konto na tej stronie, więc nie można się z nią w żaden sposób skontaktować.
Przykro mi, ale mam nadzieję, że znajdziecie sobie równie ciekawe opowiadanie do czytania, a w tym celu zapraszam do zakładki Other Stories.
Xx
27 DATES by kevinandlouis
niedziela, 28 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
2. Date One
Obudziłam się zdezorientowana, zmęczona i z bólem głowy, w pokoju innym niż mój.
Chwila, po prostu zasnęłam na kanapie.
Naprawdę potrzebowałam więcej snu. Sprawdziłam godzinę. Była 11.10. Bzdura. Muszę być w pracy o 11.45.
Myjąc zęby, wskoczyłam pod prysznic. Około 10 minut później wyszłam i wysuszyłam włosy. Związałam je w kucyka i założyłam na siebie ubrania. Szybko sprawdziłam godzinę (11.23) i telefon, by zobaczyć czy nie mam żadnych wiadomości. Odblokowałam go i zobaczyłam 2 nowe wiadomości.
Hej, możemy się spotkać około 12.00 w hotelu?
Oh, tutaj Niall xxx
Szybko odpisałam mu, że muszę pracować w hotelowej restauracji. Naprawdę nie chciałam iść z nim na randkę. Po pierwsze był zarozumiały, po drugie nie chodzę na randki. Wiem, że to brzmi, jakbym miała wysokie standardy lub była ekstremalną suką, ale tak nie było. Po prostu nie byłam gotowa do bycia w związku. Byłam kiedyś w jednym, ale to nie skończyło się dobrze, w najkrótszej wersji.
Więc, znajdę Cię tam ;)
Nie za dużo?
Będziesz mnie prześladował? ^o^
Nie, po prostu ty powiedziałaś mi, gdzie pracujesz.
Szłam, dosyć pewna, że zobaczę go, wchodząc do hotelu. Jak głupia byłam, gdy mówiłam mu, gdzie pracuję? Idąc do pracy, pamiętałam, że dzisiaj pracuję z Emmą i Charlie w ''kawowej'' części restauracji. I wciąż nie powiedziałam im niczego. Próbowałam znaleźć ich w tłumie ludzi, co naprawdę nie było łatwe. Nagle usłyszałam bardzo znajomy, irlandzki akcent.
- Potrzebujesz tutaj jakiejś pomocy?
Podniósł mnie w powietrze, nawet nie czekając na moją odpowiedź. Mogłam teraz zauważyć, że Charlie czyści blaty, a Emma przyjmuje czyjeś zamówienie.
- Czy możesz mnie postawić? - spytałam, próbując brzmieć poirytowanie.
Chociaż raz mnie posłuchał i postawił na ziemi.
- Jesteś taka malutka.
- Zamknij się. - spojrzałam na niego. Nienawidziłam tego, że byłam niska. Ludzie zawsze śmieli się ze mnie, z tego powodu.
- To chociaż urocze.
- Nieważne. Tak w ogóle, dlaczego tutaj jesteś?
- By Ciebie znaleźć.
- Więc czy teraz już pójdziesz?
- Bardzo niegrzeczna?
Przewracając oczami, wpadłam na świetny pomysł.
- Zgodzisz się na mały żart?
- Pewnie. - spojrzał na mnie lekko rozbawiony.
- W porządku. Więc moi znajomi, tam, przy kawiarni, są ogromnymi directioners.
- Ta blondynka?
- I ten brunet. - uniósł brwi, ale nic nie powiedział.
- Podejdziemy do nich razem i chcę, żebyś powiedział im, jak bardzo nienawidzisz One Direction, a gdy skończą swoją przemowę, o tym, jak bardzo kochają One Direction, ty ściągniesz swoje okulary i czapkę.
- W porządku. - uśmiechnął się bezczelnie.
Podeszliśmy do nich, próbując się nie śmiać.
- Hej Emma, Hej Charlie.
- Cześć. - odpowiedzieli ze zmęczeniem.
- Oh, czy jesteście zdesperowani, ponieważ nie widzieliście One Direction?
- Nie. - Emma skłamała.
- Może trochę. - powiedział Charlie
- One Direction? - Niall prychnął, wstając. - To geje i pedały...
- Wybacz mi, sir. - Emma powiedziała, próbując uspokoić Charlie'go, ale miała tylko 5'6 wzrostu, czyli była tylko o 4 wyższa ode mnie, podczas, gdy Charlie miał 5'10.
- Oni nawet nie potrafią śpiewać. Nie wyglądają dobrze. To kurwa cioty.
Charlie, który był teraz czerwony na twarzy, brał głębokie oddechy, próbując się powstrzymać, przed wyrzuceniem Niall'a za drzwi.
- Przede wszystkim oni nie są gejami! Po drugie, oni są przystojnymi bogami seksu i są mega utalentowani. Spróbuj zająć trzecie miejsce w X Factor, mieć 2 świetne albumy, wystąpić na Madison Square Garden! Ale ty pewnie nawet nie potrafisz zdobyć dziewczyny! Jes-
Jej przemowa była już w pełni przygotowana, co było dość zabawne, więc mrugnęłam do Niall'a, dając mu znak, że może ściągnąć swoje okulary i czapkę, co szybko zrobił.
Emma spojrzała na niego w środku swojej przemowy i była absolutnie w szoku, nie mogąc powiedzieć ani słowa więcej. Charlie, zastanawiając się, dlaczego Emma przestała krzyczeć, także spojrzał na chłopaka, wyglądając dokładnie jak Emma i to było po prostu bezcenne.
Zaczęli się kłaniać, przepraszając, komplementując go w tym samym czasie.
- Ludzie, ludzie, LUDZIE, uspokójcie się do cholery!
- Chcesz mnie uspokoić, gdy Niall James Fucking Horan jest tutaj! - Charlie krzyknął skandalicznie, razem z Emmą byli rozwścieczeni.
- Chyba, że chcesz, żebym go molestował, tak.
Podczas, gdy ja próbowałam ich uspokoić, Niall przytulił mnie i wyszeptał.
- Spotkajmy się o 2 przed twoim apartamentem.
Odetchnęłam, gdy patrzyłam na niego, marszcząc brwi.
- W porządku.
~*~
Skończyłam swoją zmianę, zgodnie z zegarem o 1.15. Wychodząc, napisałam do Niall'a, pytając o to co powinnam ubrać.
Strój codzienny xx
Zmieniłam swój strój do pracy na jakieś wygodne ubrania. STRÓJ, KTÓRY UBRAŁA
Po około pół godziny lenistwa, zobaczyłam, że to już czas na spotkanie z Niall'em.
Złapałam swój telefon i wzięłam swój portfel. Zeszłam po schodach, zastanawiając się co Niall zaplanował. Chwilę później byłam już na zewnątrz i zobaczyłam Niall'a.
- Cześć, kochanie.
- Hej, więc co będziemy robić?
Uśmiechnął się bezczelnie.
- Wsiadaj do samochodu, wyjaśnię Ci później.
Zauważyłam, że miał kilka kostiumów, kamerę i komputer. Interesujące.
Oboje wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać, jednak wciąż nie dostałam żadnych wyjaśnień.
- Powiesz mi, co będziemy robić?
- Jedziemy - zrobił pauzę, próbując znaleźć odpowiednie słowa, by mi to opowiedzieć. - zrobić trochę żartów.
Brzmi zabawnie.
- Jaki rodzaj żartów? - zapytałam.
- Dobrze, więc jeśli widzisz niewinnego przechodnia, po prostu wyskakujesz, strasząc go, a ja nakręcę to. Kto bardziej przestraszy ludzi, wygrywa. Jeśli ja wygram, zabieram Cię na kolejną randkę. Jeśli ty wygrasz, nie będę Cię więcej nachodzić.
Całkiem sprawiedliwie.
- Gotowa?
- Zróbmy to.
~*~
To były nasze pierwsze żarty. Byłam pierwsza. Rozglądając się dookoła, zatrzymałam się, gdy zobaczyłam chłopaka. Był w mniej-więcej moim wieku i był wyższy, może nawet wyższy od Niall'a, około 5'9. Miał brązowe włosy i orzechowe oczy.
Wymusiłam trochę łez i podbiegłam do niego.
- Hej! - krzyknęłam.
- Um, witam.
- Witam, witam, co jest z Tobą kurwa nie tak?!
- Em, uważasz, że powinienem powiedzieć 'cześć'?
- Myślisz, że to jest śmieszne?! Myślisz, że śmieszne jest to, że złamałeś moje pieprzone serce, zabrałeś mi dziewictwo, zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką, a nawet ukradłeś trzy pary majtek dla własnego użytku! Jesteś dupkiem! A w dodatku masz czelność mówić do mnie 'witam'?!
- Myślę, że mnie z kimś pomyliłaś. Nazywam się Ricky.
- Nazywasz się Ricky?
- Tak. - powiedział z ulgą.
- Więc nie sądzę, że pomyliłam Cię z kimś.
- Bardzo mi przykro, ale naprawdę szukasz kogoś innego.
- Nawet mnie nie pamiętasz? Lubisz zabierać dziewczynom dziewictwo, a potem łamać ich serca, prawda?
- Uh.
- Nie mów do mnie niczego więcej. Żegnaj prostaku! - uciekłam, najbardziej dramatycznie jak potrafiłam.
Po odnalezieniu Niall'a, wpadliśmy w największy możliwy atak śmiechu.
Patrząc znów na niego, zauważyłam, że był ekstremalnie uroczy i gorący. Jego śmiech był cudowny, a jego niebieskie oczy były szalenie ładne. Jego blond włosy z ciemnymi odrostami, ułożone w artystyczny nieład, sprawiały, że był gorący. Nie był zbyt wysoki, około 5'7, ale dla mnie był.
Czekaj, co ja robię? Nie lubię go.
Teraz była kolej Niall'a.
~*~
Sprawdzając godzinę, łapałam powietrze, próbując jak najmniej się śmiać, zdałam sobie sprawę z tego, że jest 3.27. To było półtorej godziny i miałam za dużo śmiechu, żebym mogła to opisać. Może nie był taki zły? Spojrzałam na niego.
- Poddajesz się?
- Nie.
- Masz ostatnią szansę.
- W porządku. - powiedział, rozglądając się, gdy nagle się zatrzymał.
Podszedł do dwóch dziewczyn, które chichotały i plotkowały. Zauważyłam, że jedna z nich miała na koszulce Niall'a, zaś druga naszyjnik z Liam'em. Świetnie.
- Więc, lubicie One Direction? - zapytał, ściągając swoje okulary i czapkę.
Zamarły, nie mogąc nic powiedzieć. Wtedy przyszedł czas na fangirling. Krzyczały absolutnie, jak obłąkane. Jak cholernie szalone. Niall i ja rzuciliśmy się, bu je uciszyć.
- Czy mogłybyście przestać krzyczeć? Nie powinienem wychodzić z hotelu, a jeśli Paul się dowie, będzie serio wkurzony.
Kim do cholery jest Paul?
One widocznie wiedziały kim jest Paul, ponieważ siknęły głowami i uspokoiły się. Niall zrobił sobie kilka zdjęć z dziewczynami, dał im autografy, przytulił je i w końcu mogliśmy odejść.
- Pa Niall! - krzyknęły za nim.
Spojrzałam na niego. - Nienawidzę cię.
- Ustaliliśmy, że ktokolwiek bardziej przestraszy osobę lub grupę ludzi, ten wygrywa. Myślę, że to ja lepiej sprawiłem, że te dziewczyny oszalały.
- Ta, ale fangirling się nie liczy. - powiedziałam zdenerwowana, uderzając moją stopą o ziemię, pokazując jak bardzo zła jestem.
- Nie, liczy się. W każdym razie, oboje mamy korzyści z tego dnia.
- Jakie? - zapytałam.
- Kolejną randkę. - wyszczerzył się.
~*~
- Jestem głodny. - powiedział Niall.
- Ja też. - westchnęłam.
- Chodźmy do Nando's.
- Tak! - kochałam Nando's. To było naprawdę jak Nando's > życie.
Kupiliśmy jedzenie i wróciliśmy do apartamentu Niall'a.
- Hej! Zapomnieliśmy o sosie, czy możesz po niego wrócić?
- Chcesz, żebym poszła do Nando's po sos?
- Tak.
Zachichotałam. - Okej. - To było tylko 5 minut pieszo.
Szłam ulicą, myśląc o tym, że ta randka jest całkiem fajna.Na początku myślałam, że będzie okropna. Mimo to, myślę, że dobrze spędziliśmy czas. Nie, nigdy tego nie pomyślałam.
- Niallllllllllllllll! - krzyknęłam.
- Jestem w swoim pokoju.
Weszłam do jego pokoju, próbując nie krzyknąć. Zobaczyłam namiot, bardziej przypominający fort. Był wystarczająco duży, by pomieścić 5 osób. Z małą kanapą, idealną dla nas dwojga. Był też telewizor i całe jedzenia, które przynieśliśmy z Nando's. Góra była związana, zostawiając trochę światła.
- To jest niesamowite. - zawołałam, rozglądając się dookoła. Gdy zobaczyłam zawstydzonego Niall'a, także się zawstydziłam.
Chciałam zmienić temat, ponieważ, gdy randki stają się zbyt słodkie, i ludzie się zawstydzają, robi się nieco dziwnie. Bardzo szybko.
- Jestem głodna.
- Ja też. - Niall się zgodził, więc zaczęliśmy swoje jedzenie.
- Właśnie! Mam sos. - zawołałam, o tym, że go posiadam.
Niall zachichotał. - Mam sos. Po prostu musiałaś wyjść, żebym mógł to wszystko skończyć.
- Mądrze, jednak, pragnę Ci tylko powiedzieć, że padało, więc to jest powodem moich zmoczonych włosów i ubrań.
- Chcesz jedną z moich koszulek?
- Jest w porządku. - skłamałam, chociaż drżałam z zimna, nie chciałam być zbyt blisko z Niall'em.
- Kłamiesz, widzę, że drżysz. - wstał i podał mi jedną.
- Dzięki. - powiedziałam i udałam się do łazienki, by się przebrać. Gdy zmieniłam ubrania, zauważyłam, że koszulka sięga za moje kolana, więc zdjęłam też spodnie.
Niall uśmiechnął się, gdy zobaczył mnie w jego koszulce, jednak nic nie powiedział. Kontynuowaliśmy jedzenie i rozmawialiśmy przez kolejną godzinę.
Nagle Niall wstał.
- Mam świetny pomysł. Chodź ze mną.
Niall poszedł do zamrażarki, wyjmując siedem pudełek lodów.
- Bardzo głodny? - zapytałam rozbawiony.
- Nie wszystkie są dla mnie. - odpowiedział, jakby to było oczywiste.
Gdy ich dotknęłam, zauważyłam, że były solidnie zamrożone.
- Niall...?
- Tak, wiem, że są mocno zamrożone, ale nie będziemy ich jeść.
- Nie będziemy?
- Nie będziemy. Pozwól mi to sobie pokazać.
Wziął 3 porcje (jedną dużą, trochę większą i największą) i ostrożnie ułożył je, jedna na drugiej. Następnie wyciągnął syrop czekoladowy, orzechy, posypkę i wiśnie, dekorując nimi lody, tak, że wyglądały jak bałwan. Dołączyłam do niego i wspólnie dekorowaliśmy lody, kończąc na czwartym.
- Myślę, że zrobiliśmy to dobrze. - powiedział Niall, opierając się na moim ramieniu.
- Co z nimi zrobimy?
- Zatrzymamy je w chłodzie, dopóki nie zrobię im zdjęć. - powiedział, wyciągając telefon.
- Ale co z resztą lodów? Są bliskie stopienia.
Nagle na jego twarzy pojawił się figlarny uśmiech i zanim mogłam w ogóle pomyśleć, o tym co ma zamiar zrobić, rzucił we mnie lodami. Cholera, nie.
Chwilę później, mieliśmy ogromną bitwę na lody.
- Jeszcze się nie poddajesz? - zapytałam.
- Nigdy. - powiedział Niall.
- Umm, Niall? - zapytałam pięć minut później.
- Tak?
- Mam już dość lodów.
- Cóż, nie jest tak źle, prawda?
- Niall... - jęknęłam.
- Przepraszam. - uśmiechnął się głupio, wyrzucając na mnie to co miał w swojej lewej ręce.
- W porządku, tez mam dość. - powiedział, całując moje czoło i po wytarciu się, wróciliśmy na kanapę, by oglądać film.
- Ach, tak. Zapomniałem, że mam tutaj trochę lodów. - uśmiechnął się.
- Czy tym razem możemy je normalnie zjeść?
Zaśmiał się, podając mi łyżkę z lodami, odciągając od oglądania telewizji. Podczas, gdy przytulaliśmy się na kanapie, zdałam sobie sprawę z tego, że to były najzabawniejsze chwile, jakie przeżyłam w całym swoim życiu.
Jednak skarciłam się w myślach, za to co pomyślałam. Niedługo i tak odejdzie.
Jak wszyscy.
Chwila, po prostu zasnęłam na kanapie.
Naprawdę potrzebowałam więcej snu. Sprawdziłam godzinę. Była 11.10. Bzdura. Muszę być w pracy o 11.45.
Myjąc zęby, wskoczyłam pod prysznic. Około 10 minut później wyszłam i wysuszyłam włosy. Związałam je w kucyka i założyłam na siebie ubrania. Szybko sprawdziłam godzinę (11.23) i telefon, by zobaczyć czy nie mam żadnych wiadomości. Odblokowałam go i zobaczyłam 2 nowe wiadomości.
Hej, możemy się spotkać około 12.00 w hotelu?
Oh, tutaj Niall xxx
Szybko odpisałam mu, że muszę pracować w hotelowej restauracji. Naprawdę nie chciałam iść z nim na randkę. Po pierwsze był zarozumiały, po drugie nie chodzę na randki. Wiem, że to brzmi, jakbym miała wysokie standardy lub była ekstremalną suką, ale tak nie było. Po prostu nie byłam gotowa do bycia w związku. Byłam kiedyś w jednym, ale to nie skończyło się dobrze, w najkrótszej wersji.
Więc, znajdę Cię tam ;)
Nie za dużo?
Będziesz mnie prześladował? ^o^
Nie, po prostu ty powiedziałaś mi, gdzie pracujesz.
Szłam, dosyć pewna, że zobaczę go, wchodząc do hotelu. Jak głupia byłam, gdy mówiłam mu, gdzie pracuję? Idąc do pracy, pamiętałam, że dzisiaj pracuję z Emmą i Charlie w ''kawowej'' części restauracji. I wciąż nie powiedziałam im niczego. Próbowałam znaleźć ich w tłumie ludzi, co naprawdę nie było łatwe. Nagle usłyszałam bardzo znajomy, irlandzki akcent.
- Potrzebujesz tutaj jakiejś pomocy?
Podniósł mnie w powietrze, nawet nie czekając na moją odpowiedź. Mogłam teraz zauważyć, że Charlie czyści blaty, a Emma przyjmuje czyjeś zamówienie.
- Czy możesz mnie postawić? - spytałam, próbując brzmieć poirytowanie.
Chociaż raz mnie posłuchał i postawił na ziemi.
- Jesteś taka malutka.
- Zamknij się. - spojrzałam na niego. Nienawidziłam tego, że byłam niska. Ludzie zawsze śmieli się ze mnie, z tego powodu.
- To chociaż urocze.
- Nieważne. Tak w ogóle, dlaczego tutaj jesteś?
- By Ciebie znaleźć.
- Więc czy teraz już pójdziesz?
- Bardzo niegrzeczna?
Przewracając oczami, wpadłam na świetny pomysł.
- Zgodzisz się na mały żart?
- Pewnie. - spojrzał na mnie lekko rozbawiony.
- W porządku. Więc moi znajomi, tam, przy kawiarni, są ogromnymi directioners.
- Ta blondynka?
- I ten brunet. - uniósł brwi, ale nic nie powiedział.
- Podejdziemy do nich razem i chcę, żebyś powiedział im, jak bardzo nienawidzisz One Direction, a gdy skończą swoją przemowę, o tym, jak bardzo kochają One Direction, ty ściągniesz swoje okulary i czapkę.
- W porządku. - uśmiechnął się bezczelnie.
Podeszliśmy do nich, próbując się nie śmiać.
- Hej Emma, Hej Charlie.
- Cześć. - odpowiedzieli ze zmęczeniem.
- Oh, czy jesteście zdesperowani, ponieważ nie widzieliście One Direction?
- Nie. - Emma skłamała.
- Może trochę. - powiedział Charlie
- One Direction? - Niall prychnął, wstając. - To geje i pedały...
- Wybacz mi, sir. - Emma powiedziała, próbując uspokoić Charlie'go, ale miała tylko 5'6 wzrostu, czyli była tylko o 4 wyższa ode mnie, podczas, gdy Charlie miał 5'10.
- Oni nawet nie potrafią śpiewać. Nie wyglądają dobrze. To kurwa cioty.
Charlie, który był teraz czerwony na twarzy, brał głębokie oddechy, próbując się powstrzymać, przed wyrzuceniem Niall'a za drzwi.
- Przede wszystkim oni nie są gejami! Po drugie, oni są przystojnymi bogami seksu i są mega utalentowani. Spróbuj zająć trzecie miejsce w X Factor, mieć 2 świetne albumy, wystąpić na Madison Square Garden! Ale ty pewnie nawet nie potrafisz zdobyć dziewczyny! Jes-
Jej przemowa była już w pełni przygotowana, co było dość zabawne, więc mrugnęłam do Niall'a, dając mu znak, że może ściągnąć swoje okulary i czapkę, co szybko zrobił.
Emma spojrzała na niego w środku swojej przemowy i była absolutnie w szoku, nie mogąc powiedzieć ani słowa więcej. Charlie, zastanawiając się, dlaczego Emma przestała krzyczeć, także spojrzał na chłopaka, wyglądając dokładnie jak Emma i to było po prostu bezcenne.
Zaczęli się kłaniać, przepraszając, komplementując go w tym samym czasie.
- Ludzie, ludzie, LUDZIE, uspokójcie się do cholery!
- Chcesz mnie uspokoić, gdy Niall James Fucking Horan jest tutaj! - Charlie krzyknął skandalicznie, razem z Emmą byli rozwścieczeni.
- Chyba, że chcesz, żebym go molestował, tak.
Podczas, gdy ja próbowałam ich uspokoić, Niall przytulił mnie i wyszeptał.
- Spotkajmy się o 2 przed twoim apartamentem.
Odetchnęłam, gdy patrzyłam na niego, marszcząc brwi.
- W porządku.
~*~
Skończyłam swoją zmianę, zgodnie z zegarem o 1.15. Wychodząc, napisałam do Niall'a, pytając o to co powinnam ubrać.
Strój codzienny xx
Zmieniłam swój strój do pracy na jakieś wygodne ubrania. STRÓJ, KTÓRY UBRAŁA
Po około pół godziny lenistwa, zobaczyłam, że to już czas na spotkanie z Niall'em.
Złapałam swój telefon i wzięłam swój portfel. Zeszłam po schodach, zastanawiając się co Niall zaplanował. Chwilę później byłam już na zewnątrz i zobaczyłam Niall'a.
- Cześć, kochanie.
- Hej, więc co będziemy robić?
Uśmiechnął się bezczelnie.
- Wsiadaj do samochodu, wyjaśnię Ci później.
Zauważyłam, że miał kilka kostiumów, kamerę i komputer. Interesujące.
Oboje wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać, jednak wciąż nie dostałam żadnych wyjaśnień.
- Powiesz mi, co będziemy robić?
- Jedziemy - zrobił pauzę, próbując znaleźć odpowiednie słowa, by mi to opowiedzieć. - zrobić trochę żartów.
Brzmi zabawnie.
- Jaki rodzaj żartów? - zapytałam.
- Dobrze, więc jeśli widzisz niewinnego przechodnia, po prostu wyskakujesz, strasząc go, a ja nakręcę to. Kto bardziej przestraszy ludzi, wygrywa. Jeśli ja wygram, zabieram Cię na kolejną randkę. Jeśli ty wygrasz, nie będę Cię więcej nachodzić.
Całkiem sprawiedliwie.
- Gotowa?
- Zróbmy to.
~*~
To były nasze pierwsze żarty. Byłam pierwsza. Rozglądając się dookoła, zatrzymałam się, gdy zobaczyłam chłopaka. Był w mniej-więcej moim wieku i był wyższy, może nawet wyższy od Niall'a, około 5'9. Miał brązowe włosy i orzechowe oczy.
Wymusiłam trochę łez i podbiegłam do niego.
- Hej! - krzyknęłam.
- Um, witam.
- Witam, witam, co jest z Tobą kurwa nie tak?!
- Em, uważasz, że powinienem powiedzieć 'cześć'?
- Myślisz, że to jest śmieszne?! Myślisz, że śmieszne jest to, że złamałeś moje pieprzone serce, zabrałeś mi dziewictwo, zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką, a nawet ukradłeś trzy pary majtek dla własnego użytku! Jesteś dupkiem! A w dodatku masz czelność mówić do mnie 'witam'?!
- Myślę, że mnie z kimś pomyliłaś. Nazywam się Ricky.
- Nazywasz się Ricky?
- Tak. - powiedział z ulgą.
- Więc nie sądzę, że pomyliłam Cię z kimś.
- Bardzo mi przykro, ale naprawdę szukasz kogoś innego.
- Nawet mnie nie pamiętasz? Lubisz zabierać dziewczynom dziewictwo, a potem łamać ich serca, prawda?
- Uh.
- Nie mów do mnie niczego więcej. Żegnaj prostaku! - uciekłam, najbardziej dramatycznie jak potrafiłam.
Po odnalezieniu Niall'a, wpadliśmy w największy możliwy atak śmiechu.
Patrząc znów na niego, zauważyłam, że był ekstremalnie uroczy i gorący. Jego śmiech był cudowny, a jego niebieskie oczy były szalenie ładne. Jego blond włosy z ciemnymi odrostami, ułożone w artystyczny nieład, sprawiały, że był gorący. Nie był zbyt wysoki, około 5'7, ale dla mnie był.
Czekaj, co ja robię? Nie lubię go.
Teraz była kolej Niall'a.
~*~
Sprawdzając godzinę, łapałam powietrze, próbując jak najmniej się śmiać, zdałam sobie sprawę z tego, że jest 3.27. To było półtorej godziny i miałam za dużo śmiechu, żebym mogła to opisać. Może nie był taki zły? Spojrzałam na niego.
- Poddajesz się?
- Nie.
- Masz ostatnią szansę.
- W porządku. - powiedział, rozglądając się, gdy nagle się zatrzymał.
Podszedł do dwóch dziewczyn, które chichotały i plotkowały. Zauważyłam, że jedna z nich miała na koszulce Niall'a, zaś druga naszyjnik z Liam'em. Świetnie.
- Więc, lubicie One Direction? - zapytał, ściągając swoje okulary i czapkę.
Zamarły, nie mogąc nic powiedzieć. Wtedy przyszedł czas na fangirling. Krzyczały absolutnie, jak obłąkane. Jak cholernie szalone. Niall i ja rzuciliśmy się, bu je uciszyć.
- Czy mogłybyście przestać krzyczeć? Nie powinienem wychodzić z hotelu, a jeśli Paul się dowie, będzie serio wkurzony.
Kim do cholery jest Paul?
One widocznie wiedziały kim jest Paul, ponieważ siknęły głowami i uspokoiły się. Niall zrobił sobie kilka zdjęć z dziewczynami, dał im autografy, przytulił je i w końcu mogliśmy odejść.
- Pa Niall! - krzyknęły za nim.
Spojrzałam na niego. - Nienawidzę cię.
- Ustaliliśmy, że ktokolwiek bardziej przestraszy osobę lub grupę ludzi, ten wygrywa. Myślę, że to ja lepiej sprawiłem, że te dziewczyny oszalały.
- Ta, ale fangirling się nie liczy. - powiedziałam zdenerwowana, uderzając moją stopą o ziemię, pokazując jak bardzo zła jestem.
- Nie, liczy się. W każdym razie, oboje mamy korzyści z tego dnia.
- Jakie? - zapytałam.
- Kolejną randkę. - wyszczerzył się.
~*~
- Jestem głodny. - powiedział Niall.
- Ja też. - westchnęłam.
- Chodźmy do Nando's.
- Tak! - kochałam Nando's. To było naprawdę jak Nando's > życie.
Kupiliśmy jedzenie i wróciliśmy do apartamentu Niall'a.
- Hej! Zapomnieliśmy o sosie, czy możesz po niego wrócić?
- Chcesz, żebym poszła do Nando's po sos?
- Tak.
Zachichotałam. - Okej. - To było tylko 5 minut pieszo.
Szłam ulicą, myśląc o tym, że ta randka jest całkiem fajna.Na początku myślałam, że będzie okropna. Mimo to, myślę, że dobrze spędziliśmy czas. Nie, nigdy tego nie pomyślałam.
- Niallllllllllllllll! - krzyknęłam.
- Jestem w swoim pokoju.
Weszłam do jego pokoju, próbując nie krzyknąć. Zobaczyłam namiot, bardziej przypominający fort. Był wystarczająco duży, by pomieścić 5 osób. Z małą kanapą, idealną dla nas dwojga. Był też telewizor i całe jedzenia, które przynieśliśmy z Nando's. Góra była związana, zostawiając trochę światła.
- To jest niesamowite. - zawołałam, rozglądając się dookoła. Gdy zobaczyłam zawstydzonego Niall'a, także się zawstydziłam.
Chciałam zmienić temat, ponieważ, gdy randki stają się zbyt słodkie, i ludzie się zawstydzają, robi się nieco dziwnie. Bardzo szybko.
- Jestem głodna.
- Ja też. - Niall się zgodził, więc zaczęliśmy swoje jedzenie.
- Właśnie! Mam sos. - zawołałam, o tym, że go posiadam.
Niall zachichotał. - Mam sos. Po prostu musiałaś wyjść, żebym mógł to wszystko skończyć.
- Mądrze, jednak, pragnę Ci tylko powiedzieć, że padało, więc to jest powodem moich zmoczonych włosów i ubrań.
- Chcesz jedną z moich koszulek?
- Jest w porządku. - skłamałam, chociaż drżałam z zimna, nie chciałam być zbyt blisko z Niall'em.
- Kłamiesz, widzę, że drżysz. - wstał i podał mi jedną.
- Dzięki. - powiedziałam i udałam się do łazienki, by się przebrać. Gdy zmieniłam ubrania, zauważyłam, że koszulka sięga za moje kolana, więc zdjęłam też spodnie.
Niall uśmiechnął się, gdy zobaczył mnie w jego koszulce, jednak nic nie powiedział. Kontynuowaliśmy jedzenie i rozmawialiśmy przez kolejną godzinę.
Nagle Niall wstał.
- Mam świetny pomysł. Chodź ze mną.
Niall poszedł do zamrażarki, wyjmując siedem pudełek lodów.
- Bardzo głodny? - zapytałam rozbawiony.
- Nie wszystkie są dla mnie. - odpowiedział, jakby to było oczywiste.
Gdy ich dotknęłam, zauważyłam, że były solidnie zamrożone.
- Niall...?
- Tak, wiem, że są mocno zamrożone, ale nie będziemy ich jeść.
- Nie będziemy?
- Nie będziemy. Pozwól mi to sobie pokazać.
Wziął 3 porcje (jedną dużą, trochę większą i największą) i ostrożnie ułożył je, jedna na drugiej. Następnie wyciągnął syrop czekoladowy, orzechy, posypkę i wiśnie, dekorując nimi lody, tak, że wyglądały jak bałwan. Dołączyłam do niego i wspólnie dekorowaliśmy lody, kończąc na czwartym.
- Myślę, że zrobiliśmy to dobrze. - powiedział Niall, opierając się na moim ramieniu.
- Co z nimi zrobimy?
- Zatrzymamy je w chłodzie, dopóki nie zrobię im zdjęć. - powiedział, wyciągając telefon.
- Ale co z resztą lodów? Są bliskie stopienia.
Nagle na jego twarzy pojawił się figlarny uśmiech i zanim mogłam w ogóle pomyśleć, o tym co ma zamiar zrobić, rzucił we mnie lodami. Cholera, nie.
Chwilę później, mieliśmy ogromną bitwę na lody.
- Jeszcze się nie poddajesz? - zapytałam.
- Nigdy. - powiedział Niall.
- Umm, Niall? - zapytałam pięć minut później.
- Tak?
- Mam już dość lodów.
- Cóż, nie jest tak źle, prawda?
- Niall... - jęknęłam.
- Przepraszam. - uśmiechnął się głupio, wyrzucając na mnie to co miał w swojej lewej ręce.
- W porządku, tez mam dość. - powiedział, całując moje czoło i po wytarciu się, wróciliśmy na kanapę, by oglądać film.
- Ach, tak. Zapomniałem, że mam tutaj trochę lodów. - uśmiechnął się.
- Czy tym razem możemy je normalnie zjeść?
Zaśmiał się, podając mi łyżkę z lodami, odciągając od oglądania telewizji. Podczas, gdy przytulaliśmy się na kanapie, zdałam sobie sprawę z tego, że to były najzabawniejsze chwile, jakie przeżyłam w całym swoim życiu.
Jednak skarciłam się w myślach, za to co pomyślałam. Niedługo i tak odejdzie.
Jak wszyscy.
niedziela, 7 lipca 2013
1. Meet Niall
Poprawiłam tył mojej sukienki, którą kazano mi nosić do pracy w kateringu. Dzisiejszego wieczoru, Crowne Plaza - hotel, w którym pracowałam, miał urwanie głowy, poprzez jakiś zespół.
Zadzwoniłam po taksówkę, gdyż mój samochód ponownie się zepsuł. Po piętnastu minutach drogi, zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam do hotelu. Podeszłam do Emmy, która była jedną z niewielu osób, które można było zatrzymać, pracujących tutaj.
- Hej, Lissa!
- Cześć, Em. Więc ten zespół jeszcze nie przyjechał?
- ''Ten zespół''?! - zapytała w szoku, jakbym właśnie znieważyła jej matkę. - One Direction nie są tylko tym zespołem! Oni są pięcioma bogami seksu. Są niesamowicie utalentowani, słodcy, gorący... - przerwałam jej, zanim skończyła mówić.
- Skąd możesz wiedzieć, że są bogami seksu? - zapytałam, rozbawiona jej fangirl'ingiem.
- Oni są jak chodzący seks. - usłyszałam czyjś głos za swoimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam kolejnego pracownika, Charlie. Nie, nie Charlie jako skrót od Charlotte, ale Charlie, jako normalnego kolesia. I właśnie w takich momentach, możesz powiedzieć, że pewnie jest gejem. Przewróciłam oczami.
- Po prostu nie łapię, co takiego świetnego w nich jest... - Zauważając ich wrażenie, mogę spokojnie powiedzieć, że uspokojenie się mogłoby im zająć do godziny. Zanim oni w ogóle mogliby coś powiedzieć, ja zaczęłam ponownie mówić. - Myślę, że to już czas na rozpoczęcie pracy.
Emma spojrzała na zegarek i zapiszczała.
- O mój Boże! Będę w jednym pomieszczeniu z One Direction! - powiedziała, pomiędzy swoimi próbami złapania oddechu.
- Przynajmniej masz u nich jakieś szanse... - poirytowany Charlie wymruczał powoli, co sprawiło, że ja i Emma wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Gdy jeden z nich okaże się gejem, a ja zacznę się z nim spotykać, będziecie żałowały swojego śmiechu.
Uniosłam brwi w reakcji na jego straszne groźby i poszłam w kierunku kuchni, by zająć się jedzeniem.
Nagle rozdrażniona pięćdziesięciokilkuletnia suka, zwana też naszą szefową, Terri, podeszła do naszej trójki. Nie lubiła nas, z kilku swoich powodów. Nie lubiła faktu, że Charlie był gejem, a my nie miałyśmy temu nic przeciwko. Nie lubiła także faktu, że gdy możemy pracować razem, zawsze zaczynamy się śmiać i wspólnie żartować, ponieważ to było dla niej nieprofesjonalne, bo na prawdę nienawidziła szczęścia, gdyż ona go nie posiadała. Może całe jej szczęście odeszło, gdy jej cycki zaczęły stawać się obwisłe i zwiotczałe. A może ponieważ jest samotna (a jeśli nie zmieni swojego nastawienia do życia, będzie samotna na wieki...) Ale niezależnie od powodów, zawsze była suką.
- Gdzie do cholery byliście?! Jesteście zobowiązani zgłaszać się tutaj 5 minut wcześniej! - skarciła nas.
- Przepraszamy. - wymruczeliśmy, nie będąc wcale chętni do przeprosin, nie zrobiliśmy nic złego.
- Bierzcie się do roboty. - Terri zakończyła nachmurzona i wkurzona wyszła, pewnie poszła wyładowywać swój gniew na kimś innym.
- Nie znoszę jej, to homofobiczna pizda.
Spojrzałam na Charlie'go, lekko wstrząśnięta jego doborem słów. Emma natomiast uśmiechnęła się lekko.
- Widzę, że bierzesz stronę z książki Niall'a.
- Nie zachowujecie się jak dziewięciolatki w tym fandomie?! - Patrzyłam na moich znajomych lekko zszokowana i zmieszana, oni tylko wzruszyli ramionami, jakby to nie było nic wielkiego.
- Cóż, lepiej wróćmy do pracy, zanim Terri wróci, nie chcę znów marnować na nią czasu. - powiedziała Emma.
- Prawda. - Charlie zgodził się z nią, gdy wchodziliśmy do pomieszczenia.
~*~
Minęły około 2 godziny, a Emma nie rozmawiała z żadnym z członków zespołu. Widziała ich, ale nie przechodzili blisko niej, a nie chciała wyjść na jedną z fanek. Ale ja wiedziałam, jak tylko jeden z nich wziął coś z tacy, którą ona trzymała, mogła szybko przejść na tryb super fangirl'ingu.
Stałam obok Charlie'go, rozmawiając z nim, podczas gdy próbował uspokoić swoje serce na normalny poziom. Potrzebował hiperwentylacji, gdy jeden z nich przechodził obok niego w promieniu pięciu metrów. Ta, nic nowego.
~*~
Przyjęcie właśnie się skończyło, ale naprawdę nigdzie nie widzieliśmy żadnego z nich opuszczającego salę, co sprawiło, że Emma i Charlie byli rozczarowani. Lekko przy tym chichocząc, pożegnała się z przyjaciółmi i wyszłam, kierując się w stronę domu, bo byłam cholernie zmęczona.
Podczas mojej drogi, zauważyłam, że śledzi mnie czarny SUV, co bardzo mnie przeraziło, więc przyspieszyłam tempa. Gdy ja szłam szybciej, samochód także przyspieszał. Aktualnie, zaczynałam biec, jednak bycie tak niezdarną osobą, jaką jestem, nie było łatwe, upadłam.
Cholera.Cholera.Cholera. Zostanę porwana, zgwałcona, a potem umrę.
Gdy zobaczyłam, że cień jest bliżej i bliżej, wiedziałam, że teraz nie ma dla mnie ucieczki. Powoli spojrzałam w górę i zobaczyłam...Niall'a Horana?
- Wszystko w porządku, skarbie? Zobaczyłem cię, gdy szłaś sama i uznałem, że to nie jest dla Ciebie bezpieczne, więc chciałem cię podwieźć.
- Ta, po prostu myślałam, że jesteś gwałcicielem czy coś, a moja kostka boli jak cholera.
Cicho zachichotał.
- Przepraszam, kochanie. Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym zaniósł cię teraz do swojego samochodu?
- Nie, jestem w pełni zdolna do samotnego wracania do domu. - powiedziałam poważnym głosem.
- Skoro tak myślisz... - odpowiedział, cokolwiek-mówisz-wiem-że-mam-rację tonem, co mnie strasznie wkurzyło.
Tak szybko jak wstałam, upadłam. Pieprzyć moje życie.
Spojrzał w dół, na mnie.
- Jeśli potrzebujesz jakiejś pomocy, jestem tutaj dla ciebie, skarbie.
Wywróciłam oczami.
- Czy możesz pomóc mi wstać? - wymruczałam delikatnie i cicho.
- Co to było? - zapytał bezczelnie.
- Zamknij się i pomóż mi wstać. - uśmiechnął się głupio i podniósł mnie łatwo, ponieważ był jakieś 5 cali wyższy ode mnie. Ułożył mnie na miejscu pasażera w jego samochodzie, a sam zajął miejsce kierowcy. Powiedziałam mu swój adres, który wpisał w nawigator, ale oczywiście nie odjechał od razu.
- Wciąż nie znam twojego imienia, kochanie.
- Tylko dlatego, że nie musisz. - odpowiedziałam.
- Zważając na to, że odwożę cię do domu, a nie odjadę zanim nie powiesz mi swojego imienia, nie masz wyboru.
Pieprzyć go.
- Alyssa.
- Cóż, Alyssa. Jestem Niall.
- Wiem, mam przyjaciół directioners, którzy mają naprawdę popieprzone i brudne myśli o Was. Czego uczycie swoich fanów?
Zaśmiał się na moją odpowiedź.
- Miałam na myśli, mojego przyjaciela Charlie. Jest gejem, ale zanim stał się directioner, nigdy nie przeklinał, a dzisiaj nazwał naszą szefową ''homofobiczną pizdą''. Jakbyście psuli swoje dzieci. - powiedziałam. On uśmiechnął się przez moje słowa.
Około 5 minut później byliśmy pod moim domem. Chciałam wysiąść, jednak on zablokował samochód.
- Okej, poważnie, zaczynasz się zachowywać jak gwałciciel. Śledzisz dziewczyny swoim czarnym SUV, zabierasz je do samochodu, a potem blokujesz drzwi, by nie mogły wyjść.
- Po prostu chciałbym wiedzieć czy umówisz się ze mną.
- Nie. - powiedziałam dosadnie, nawet o tym nie myśląc.
- Dlaczego nie?
- Ponieważ nie chodzę na randki.
- Jesteś lesbijką? - zapytał.
- Nie, po prostu nie chodzę na randki, bo nie mam wystarczająco czasu.
- Nie znajdziesz dla mnie trochę czasu? - zapytał trochę obrażony.
- Nie, nie mogę, a nawet jeśli bym mogła, nie poszłabym z Tobą na randkę.
- Cóż, nie jest tak źle.
- I dlaczego tak jest?
- Ponieważ nie pozwolę ci opuścić tego samochodu, dopóki nie dasz mi swojego numeru i nie zgodzisz się na pójście ze mną na randkę.
Spojrzałam na niego, gotowa dać mu w twarz.
- Nienawidzę cię. - w końcu powiedziałam.
- Więc, czy to jest tak?
- Biorąc pod uwagę to, że nie mam wyboru, tak.
Dałam mu swój numer z nadzieją, że zapomni o mnie.
To było całkowicie niemożliwe.
___
Oto pierwszy rozdział przetłumaczony przeze mnie. Mam nadzieję, że nie ma większych błędów i będzie się Wam miło czytało. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zapraszam do zakładki 'info', w której możecie zostawiać swoje nicki na twitterze :)
Wprowadzenie
Cześć!
Mam na imię Aleksandra i postanowiłam, tłumaczyć na język polski świetne opowiadanie, które ostatnio znalazłam, a mianowicie 27 dates. Jest ono publikowane na stronie onedirectionfanfiction.com, a jego autorką jest Amber, czyli kevinandlouis. Link do opowiadania: KLIK.
Nie znam perfekcyjnie język angielskiego, ale będę się starała zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby jak najlepiej przetłumaczyć dla Was to opowiadanie, by zatrzymało swoją magię, którą naprawdę posiada.
Jak już pewnie zauważyliście, opowiadanie jest o Niall'u Horanie i nazywa się 27 dates.
Kategorie: akcja/przygoda, niepokój, sława, dramat, ogół, humor, romans
Bohaterowie: Alyssa Fadool, Niall Horan, Harry Styles, Liam Payne, Louis Tomlinson, Zayn Malik
Ostrzeżenia: nadużycia, śmierć, zaburzenia odżywiania, język, samo okaleczanie, wątki seksualne
Serie: brak
Rozdziały: 7
Zakończone: nie Liczba słów: 14804
Serie: brak
Rozdziały: 7
Zakończone: nie Liczba słów: 14804
Otrzymałam od autorki opowiadania zgodę na jego tłumaczenie!
UWAGA
Opowiadanie może zawierać wątki, nieodpowiednie dla każdego czytelnika. Postacie zawarte w opowiadaniu, nie mają większości cech osób rzeczywistych i łączy je tylko wygląd oraz nazwisko.
Mam nadzieję, że opowiadanie 27 dates spodoba Wam się tak samo jak mi i będziecie z chęcią zaglądać na tego bloga :) xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
